W środę obchodziliśmy Światowy Dzień Poezji. Ten też dzień w kalendarzu wyznacza początek wiosny. Z pewnym opóźnieniem prezentuję tekst na obie te okazje. Świadom jestem miałkości jego formy, wymuszoności i wszelkich niedoróbek, ale pewne obserwacje poczynione w czwartek w Gliwicach i gra słów nie dawały mi spokoju i musiałem je w czymś wykorzystać.
Wiosny nie czyni jedna jaskółka.
Nawet na nie uwagi nie zwracam,
Latem tylko przed nosem jakaś przeleci…
Nie tędy droga do zrozumienia.
W astronomii rozwiązania szukać darmo.
Co tam gwiazdy, układy planet,
Nawet w promieniach słonecznych,
Liżących twarz jak wierny pies.
Czy mogę prawdę ludziom objawić?
W czym ten sekret tkwi?
Posłuchają czy zignorują?
Okiem rzucą, ramionami wzruszą, pójdą dalej…
Ale czas najwyższy!
Nie wiedzą – niech wiedzą,
Może czyjeś uszy będą żyzną glebą?;
Spróbuję, czy mi coś szkodzi?
Nie w niebo wam patrzeć, nie zadzierać tak nosa;
Nie wstecz zerkać, ku minionym budynkom i wspomnieniom,
I nie ważcie się w horyzont wbijać wzrok,
Przed siebie brnąc mimo wszystko.
W bruk wzrok wtopić,
Trochę ponad nim – jeszcze lepiej!,
Nie, nie tak, może tu zerknijcie,
Ja wam pokażę!
Jak co roku, wreszcie się pojawiłaś,
Niby zesłana, by dać proroczy znak…
Prawdziwą gwiazdę jaśniejącą
Nie znajdziesz na nocnym sklepieniu.
Bo ona – lśni na Ziemi!
Znowu chodzi o twoje nogi,
Gdy nagle pojawiasz się przede mną,
Znowu całą moją uwagę skupiasz
Na wiosennej twojej łydce!
To już tyle lat, a ja?
Za każdym razem tak samo zaskoczony.
Kto by się ciebie spodziewał
W taką szarówę i w takiej szarości…
Zmieniłaś porę, miasto też inne,
spódniczka też nie ta sama,
Również twarz, z pewnością!
Lecz przecież ani razu jej nie widziałem.
I ten kształt… Taki inny…
Gładki, krągły, perfekcyjny!
Nieco zakryty, by pięknem nie oślepić…
Nogi, nogi, nogi, których nigdy nie chcę zgubić!
Puste mrzonki, prawda?
Pojawiasz się przecież i zaraz cię nie ma -
Nie suniesz już po chodniku,
Ale – czy to kto zauważy?
Zatrzymałaś się na siatkówce,
Krążysz po mózgu zwojach,
Szepczesz “Wiosna!” wciąż do ucha,
Godzina minie, nim swój błąd spostrzegę.
Jak co roku, dowiodła swego heroizmu
Rozpoczęła wiosnę, wiosnę, prawdziwą wiosnę!
A ludzie, tak nieczuli i martwi,
Zasługi przypisują paru kroplom rtęci.
Może posłuchają!
Otwórzcie umysł, wyrzućcie troski,
Pozbądźcie się wszelkich planów!
zwolnijcie, nie spieszcie się,
Głowę spuśćcie, spójrzcie w dół…
A jej – się nie spodziewajcie.
I kiedy w końcu się ukaże,
Na parę mrugnięć powieką…
“Tyle wiosny w twojej łydce!”
Każdy ma rzec!
Chodnik! Lekki wiatr! Dziewczyna!
Spódniczka! Łydki! Wiosna!
Każdy ma rzec!
Każdymarzec!